Południowo - wschodnia Europa pod względem kibicowskim od lat prezentuje się bardzo korzystnie. Praktycznie każdy kraj z tamtego regionu może pochwalić się piłkarskimi fanatykami na najwyższym albo co najmniej dobrym poziomie. Spoglądając od zachodu mamy Chorwację i Serbię, gdzie nawet wojna nie zatrzymała rozwoju ruchu kibicowskiego. Derby Belgradu czy rywalizacja klubów z Zagrzebia, Splitu i Rijeki to esencja kibicowskich zmagań i nie chodzi tu nawet o "mocne wrażenia", ale doping, oprawy i generalnie wrzącą atmosferę widowiska. W innych krajach byłej Jugosławii też jest nieźle. W Słowenii rywalizują Olimpia z Mariborem, a dzięki rozwojowi prasy kibicowskiej niemal każdy już wie, że w Bośni i Macedonii też nieźle kibicują. Dalej na wschód jest Bułgaria, gdzie w Sofii konkurują Levski i CSKA, a w Płowdiw panuje klimat brytyjski, dzięki tamtejszym "casuals". Z Bułgarii rzut kamieniem do leżącego na granicy Europy i Azji Stambułu. Nie wiadomo czy Turcja wejdzie do UE, na pewno europejski poziom prezentuje tamtejszy futbol. Reprezentacja i kluby zaczęły odnosić wielkie sukcesy co sprawiło, że także fanatycy z pod znaku półksiężyca stali się dobrze znani w Europie. I chociaż na stadionach starego kontynentu trudno szukać kibiców im przychylnych, to obiektywnie przyznać trzeba, że tak jak kebab wyrobili sobie dobrą markę.
Na samym południu tego fyrtla Europy znajduje się Grecja, podobnie jak w wyżej wymienionych przypadkach kraj kibiców o gorącym temperamencie, słynący z kilku dobrych ekip. Przy okazji zbliżającego się rewanżowego meczu Rangers i Panathinaikosu, warto nieco bliżej przyjrzeć się bandzie Gate 13, ultrasom PAO. Korzeni zorganizowanego ruchu kibicowskiego na stadionie Wszechateńskich można doszukiwać się już w latach 30. XX wieku. Wtedy to nastąpiło kilka zdarzeń, które do dziś mają wpływ na scenę kibicowską w Grecji. 1 czerwca 1930 roku miał odbyć się mecz PAO z Olympiakosem. Tydzień wcześniej grecka reprezentacja została rozgromiona przez Rumunię 8:1. Po tej klęsce rozwścieczeni fani PAO zaatakowali oficjeli federacji piłkarskiej powracających z Bukaresztu. Największe niezadowolenie wywoływał fakt, że do drużyny narodowej powołano tylko piłkarzy OLY (tylko dwóch było z Salonik). Stadion był wypełniony po brzegi już cztery godziny przed rozpoczęciem spotkania. Panathinaikos wygrał aż 8:2, a fani podczas meczu dali do zrozumienia co myślą o hańbie jaką (w ich mniemaniu) okryli Helladę kopacze z Pireusu. Tydzień później 3000 kibiców PAO udało się promem do Salonik na mecz z Arisem. Także 2000 fanów OLY popłynęło innym promem, aby wspierać gospodarzy. W drodze powrotnej, gdy oba promy zacumowały obok siebie doszło do pierwszej w historii zadymy pomiędzy kibicami zwaśnionych klubów. 15 czerwca na Welodromie w Pireusie miał odbyć się rewanżowy mecz PAO Aris, ale władze, obawiając się zamieszek, zdecydowały się przenieść mecz do Salonik. Po meczu i tak doszło do mniejszych i większych potyczek w mieście, na promach i w pociągach. Rywalizacja kibiców Panathinaikosu i Olympiakosu rzecz jasna trwa do dziś. Wraz z rozwojem nowoczesnego kibicowania nie ograniczyła się ona tylko do bójek, ale i krojenia barw czy "odwiedzania" klubów, gdzie biesiadują wrogowie. Władze bezskutecznie próbują przeciwdziałać walkom, chociażby przez ograniczenie liczby kibiców gości na meczach. Nic to nie daje, gdyż aglomeracja ateńska nadal jest areną walk, często ze skutkiem śmiertelnym, co spotkało jednego z fanów Olympiakosu po styczniowych derbach.
Ultrasi PAO w formie zbliżonej do obecnej zaczęli działać pod koniec lat 60., kiedy to grupa młodych fanów założyła Gate 13. Oprócz skuteczniejszego przeciwstawienia się wrogom, ekipa miała za zadanie organizację biletów, których przeważnie nie starczało dla wszystkich. Wraz z awansem PAO do finału Pucharu Europy klub zdobył jeszcze większą popularność, a szeregi Gate 13 poszerzyły się o kolejnych fanatyków. Część członków Gate 13 rozszerzyła działalność zakładając nowe ekipki "N.O.P.O" i "Green Devils". Dobre czasy dla kibiców skończyły się pod koniec dekady. W wyniku zadym, jakich Grecja doświadczyła w sezonie 1978/79, policja rozpoczęła dwuletnią operację infiltracji środowisk kibicowskich, czego nie uniknęło także Gate 13. w połowie lat 80. natomiast rozpoczął sie konflikt z prezydentem klubu Giorgosem Vardinogiannisem, który próbował podporządkować sobie struktury kibicowskie, tworząc PA.LE.FI.P. - fanklub zależny od klubu. Akcja się nie powiodła, gdyż kibice nadal tworzyli własne fankluby takie jak "Green Cockney Club", czy "Mad Boys" i "FC Zografou", które później wspólnie stworzyły "Athens Fans". W 1995 roku "Mad Boys" znów zaczęli działać na własną rękę, a powstały też nowe fc "Underground" i "Greens". Sezon 1997/98 to okres sporych zadym, wywołanych także z powodu kolejnej próby podporządkowania sobie kibiców przez klub. Do dziś nie udało się tego zrealizować, a w ramach Gate 13 działa 35 niezależnych fanklubów.
Jeśli chodzi o nawiązywanie kibicowskich przyjaźni to Gate 13 zdecydowanie działają inaczej niż ich rywale z Gate 7 Olympiakosu. Utrzymująca się od lat zgoda OLY z Crveną Zvezdą Belgrad, określana jako Orthodox Brothers, jak sama nazwa mówi opiera się na solidnym fundamencie prawosławia. Fani PAO nie są w tej materii tak ortodoksyjni, co często jest powodem drwin, jako że przyjaźnią się z ekipami z krajów rzymsko - katolickich oraz w przeszłości wrogich Grecji. Kluczem do zawierania niektórych układów miały zapewne zielone barwy, co być może ma związek z akcją bratania się "zielonych" klubów Europy. Ważną zgodą Gate 13 jest grupa Orgullo Vikingo - ultras Realu Madryt. Sztama ta została zawiązana na... koszykówce podczas Final Four sezonu 1994/95 w Saragossie. Wówczas w półfinale doszło do pojedynku Panathinaikos Olympiakos, który koszykarze zielonych przegrali. PAO ostatecznie zajęło 3. miejsce, a w finale OLY uległo Realowi. Gate 13 wspierało naturalnie Hiszpanów, a obie ekipy lubią się do dziś. Kontrowersyjne wydają się być kontakty z ultrasami Rapidu Wiedeń, gdyż w Grecji Austriacy są postrzegani jako okupanci na równi z Niemcami (co wydaje się oczywiste). Zgoda z Shamrock Rovers ma bez wątpienia charakter botaniczny i nawiązuje do ważnej dla obu klubów koniczyny. Ponadto istnieją układy z Hammarby (grupa Bara Bajare) oraz Green Apes Maccabi Tel Awiw (dotyczy ekipy South Shamrock). Kibice Rangers nie mogą liczyć w Atenach na ciepłe przyjęcie. Już w Glasgow obie ekipy prowokowały się nawzajem. Kibice PAO wymachiwali do gospodarzy szalikami Celticu (oklepane zagranie stosowane przez niemal każdego kto gra z Rangers), fani RFC w rewanżu zaprezentowali transparent z przekreśloną koniczyną (jakże nielubianą na Ibrox hehe). Co by się w Atenach nie wydarzyło najważniejsze aby Rangers awansowali do następnej rundy co pozwoli dokonać inwazji na Bremę.